Logowanie
Wydarzenia
| Jak wygrać Rzeźnika - wywiad z Wojciechem Walaszczykiem |
|
|
|
| Wpisany przez Dominik Ząbczyński | |||||||||
| Czwartek, 29 Styczeń 2009 11:29 | |||||||||
![]() Foto: przed startem 1. Do VI edycji Rzeźnika zostało już niespełna pół roku - Czy wraz z Łukaszem Szumcem pojawicie się ponownie na tej imprezie? Jeszcze nie podjęliśmy decyzji o starcie w VI edycji Rzeźnika. Do czerwca jeszcze kilka miesięcy, każdy z nas trenuje indywidualnie. Łukasz startuje w zawodach Adventure Racing i dużo czasu spędza na treningach rowerowych. Wspólnie myślimy o wyjeździe na zawody triathlonowe na dystansie długim do Nagyatad na Węgrzech. Spotykamy się jednak czasem na wspólnych wycieczkach biegowych przecierając szlaki Magurskiego Parku Narodowego. Więc wszystko jest możliwe. ![]() Foto: zespół Habys Jasło w całej okazałości 2. Czy zwycięstwo w Biegu Rzeźnika to jak narazie twój największy sportowy sukces? Czy biegasz także maratony i czy bieganie maratonów ma wg ciebie jakieś przełożenie na dobre wyniki w Rzeźniku. Patrząc na rangę imprezy to pewnie tak, chyba jest to mój największy sukces. Ale tak naprawdę sama wygrana to tylko dodatek do przygody jaką oferuje start w rzeźniku. Jeżeli chodzi o starty w maratonach... Tak, biegam maratony i bardzo je lubię. Zawsze przed rzeźnikiem startuję w półmaratonie a później w maratonie, ale jeżeli komuś się zdaje, że w Bieszczadach biega się jak na maratonie w mieście, to się myli. Bieg Rzeźnika to zupełnie inna historia. Nie można sobie założyć, że pobiegniesz go w równym tempie jak maraton, że za zakrętem będą stać stoliki z napojami i odżywkami. Taszczysz na grzbiecie camelbaka i odżywki, kilka ciuchów jakby na górze powiało, jesteś odpowiedzialny nie tylko za siebie ale i za swojego partnera, musicie razem stanowić zgrany zespół gotowy wspierać się wzajemnie na długich podejściach i zbiegach. W moim przypadku maraton jest wpisany w przygotowanie do biegu w Bieszczadach i na pewno ma znaczenie w okresie przygotowawczym do Biegu Rzeźnika. ![]() Foto: na trasie Rzeźnika 3. W 2006 roku zająłeś 9 miejsce, 2007 roku już z nowym partnerem - Łukaszem Szumcem - zająłeś drugie, a w 2008 roku pierwsze miejsce, jednak do rekordu trasy braci Celińskich trochę Wam zabrakło, dlaczego? Czy uważasz że jest możliwe złamanie 9 godzin w biegu rzeźnika? W ubiegłym roku byliśmy przygotowani do walki o rekord trasy. Przyczyn nie pobicia tego rekordu jest kilka. W roku 2008 została zmieniona trasa biegu, teraz jest jest ona cięższa niż była początkowo, chyba wszystkim zespołom dał się we znaki ten długi szutrowy odcinek przed przepakiem w Smerku a zejście do Ustrzyk Górnych nowym odcinkiem czerwonego szlaku ciągnęło się niemiłosiernie, brakowało nam jeszcze jednego, chyba najważniejszej motywacji: oddechu zbliżającej się pogoni bo na wszystkie przepaki docieraliśmy samotnie. Czy jest możliwe złamanie 9 godzin? Na pewno tak.Kiedyś magiczną granicą było zmieścić się w 10-ciu. Myślę, że wkrótce bariera 9-ciu godzin będzie złamana. ![]() Foto: trening w Bieszczadach 4. Na czym polega tajemnica twoich sukcesów w Rzeźniku? Czy jakoś specjalnie się przygotowujesz do tej imprezy? Ile miesięcznie pokonujesz kilometrów? Czy robisz dużo siły biegowej? Kocham Bieszczady i lubię biegać , to cała tajemnica. W minionym roku spotykaliśmy się z Łukaszem rzadko na wspólnych treningach. Każdy z nas miał inne priorytety startowe. On "napierał" na maratonach MTB i rajdach przygodowych a ja skupiłem się na treningu do triathlonu (3,8-180-42), dużo pływałem, jeździłem i biegałem. Trening biegowy jaki realizowałem to typowe przygotowanie do maratonu, jedynym urozmaiceniem była rezygnacja z "asfaltowych" wycieczek biegowych na rzecz wycieczek w terenie górzystym. W tym roku jest podobnie. Mój miesięczny przebieg to 350 - 400km (nogami). O sile biegowej staram się nie zapominać... 5. Kto wg ciebie może pokusić się o start i ukończenie Rzeźnika? Czy trzeba być już mocno zaprawionym w bojach biegaczem? Na to pytanie można sobie odpowiedzieć patrząc na wyniki z poprzednich biegów. Ile drużyn melduje się na mecie w komplecie, a ile tam w ogóle nie dociera. Rzeźnik kusi pięknymi widokami, wspaniałymi historiami opowiadanymi przez uczestników. W czasie wielogodzinnej walki można znaleźć przyjaciela ale można też go stracić. Można pokochać góry albo znienawidzić. Bieg Rzeźnika jest dla osób, które poznały jak smakują ostatnie kilometry maratonu i jak wygląda dzień po maratonie. Zanim się zadebiutuje w Rzeźniku warto poznać swój organizm na łatwiejszych trasach. 6. Co byś mógł poradzić osobom które w 2009 roku chcą zadebiutować w Rzeźniku? Jak powinni trenować do tej imprezy, na czym się skupić? Przed startem w Rzeźniku należałoby się zapoznać ze specyfiką tego biegu i jak się da pospacerować troszkę po Bieszczadach. Dobrze byłoby zapoznać się z wrażeniami tych co dotarli do celu w Ustrzykach Górnych. Dobrze wiedzieć na co się człowiek porywa. Kolejną sprawą jest dobór odpowiedniego partnera o zbliżonym wytrenowaniu, w końcu jest to bieg zespołowy. Trenując należy skupić się na bieganiu w terenie, przynajmniej raz w tygodniu dłuższy dystans - im więcej potu wylanego na poligonie tym mniej krwi wylanej na polu walki. 7. I jeszcze pytanie o wyposażenie startowe. Jak ono u was wyglądało? Czy mieliście osobny / prywatny serwis, co zabieraliście ze sobą w drogę? Nie korzystaliśmy z jakiegoś specjalnego wyposażenia. Biegliśmy z camelbakami wypełnionymi izotonikiem, trochę rodzynek, czekolada i batony. Na przepakach uzupełnialiśmy zapasy napoju i batonów. Korzystaliśmy tylko z serwisu przygotowanego przez organizatora biegu. -> Podyskutuj o tym na forum <- Dziękujemy za rozmowę i miejmy nadzieję do zobaczenia na starcie, Dominik Ząbczyński - BiegiGórskie.PL
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
|||||||||
| Zmieniony ( Czwartek, 29 Styczeń 2009 13:26 ) |









